Logowanie

77 44 32 133
77 44 32 103
77 44 32 105
katecheta@diecezja.opole.pl

Kościół rodził się tam, gdzie głoszono Ewangelię, a wiara umacniała się przez świadectwo pierwszych chrześcijan. Tego mogli doświadczyć uczestnicy Diecezjalnej Pielgrzymki Katechetów, Nauczycieli i Przyjaciół, którzy w dniach 12–24 lipca 2026 r. pod przewodnictwem biskupa opolskiego Andrzeja Czai pielgrzymowali przez Bułgarię, Turcję i Rumunię, odwiedzając miejsca, które na trwałe zapisały się w historii chrześcijaństwa i cywilizacji europejskiej. Pielgrzymka rozpoczęła się tradycyjnie od wspólnej Eucharystii w kościele seminaryjnym w Opolu. Był to moment zawierzenia Bogu całej drogi, wszystkich uczestników oraz licznych intencji własnych i powierzonych przez bliskich i tych, którzy prosili nas o modlitwę. Od pierwszych chwil pielgrzymowanie miało charakter rekolekcji w drodze – codzienna Msza Święta, modlitwa Liturgią Godzin, homilie biskupa Andrzeja Czai oraz wspólne rozmowy tworzyły atmosferę duchowej odnowy i budowania wspólnoty.


Pierwszym przystankiem była Sofia – stolica Bułgarii, gdzie historia chrześcijaństwa przeplata się z tradycją prawosławną. Spacer ulicami miasta prowadził od imponującego soboru św. Aleksandra Newskiego po starożytną rotundę św. Jerzego i cerkiew św. Zofii – jednych z najstarszych świadectw chrześcijańskiej obecności na Bałkanach. Już tutaj pielgrzymi mogli dostrzec, jak bogata i różnorodna jest historia Kościoła na pograniczu Europy i Wschodu. Głównym etapem pielgrzymki była Turcja – ziemia, na której rozgrywały się wydarzenia opisane na kartach Nowego Testamentu. To właśnie tutaj św. Paweł zakładał pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, św. Jan Apostoł pisał Apokalipsę, a pierwsze sobory wyznaczały fundamenty wiary Kościoła. Przekraczając cieśninę Dardanele i wjeżdżając do dawnego Hadrianopola (Edirne), pielgrzymi rozpoczęli niezwykłą podróż przez miejsca, gdzie rodziło się chrześcijaństwo. Wizyta w legendarnej Troi przypomniała o korzeniach cywilizacji europejskiej, natomiast Pergamon, jeden z siedmiu Kościołów Apokalipsy, pozwolił spojrzeć na historię Kościoła przez pryzmat słów św. Jana skierowanych do pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Szczególnie poruszające było nawiedzenie Smyrny – dzisiejszego Izmiru – gdzie Eucharystię sprawowano w kościele św. Polikarpa, ucznia św. Jana Apostoła i jednego z najwybitniejszych męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa. Historia tych miejsc stawała się dla uczestników żywą katechezą o odwadze, wierności i świadectwie wiary.

Jednym z najważniejszych duchowych przeżyć całej pielgrzymki było nawiedzenie Efezu. Spacer ulicami jednego z najlepiej zachowanych miast starożytności pozwalał wyobrazić sobie działalność św. Pawła oraz św. Jana Apostoła. Wyjątkowym momentem była modlitwa w Domu Matki Bożej, gdzie – zgodnie z wielowiekową tradycją – Maryja spędziła ostatnie lata swojego życia pod opieką umiłowanego ucznia Jezusa. Eucharystia sprawowana w tym miejscu pozostanie dla wielu uczestników jednym z najgłębszych doświadczeń duchowych pielgrzymki. Szlak prowadził następnie do Hierapolis, gdzie według tradycji poniósł śmierć św. Filip Apostoł, oraz do Laodycei, kolejnego z siedmiu Kościołów Apokalipsy. Wędrówka po ruinach starożytnych miast stawała się okazją do refleksji nad trwałością Ewangelii, która przetrwała mimo upadku wielkich cywilizacji. Nie zabrakło również chwili zachwytu nad pięknem stworzonego świata. Białe tarasy wapienne Pamukkale, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, zachwycały niezwykłym krajobrazem, a możliwość odpoczynku w naturalnych wodach termalnych była chwilą wytchnienia po intensywnych dniach zwiedzania.
Podczas pobytu nad Morzem Egejskim uczestnicy mieli także czas na odpoczynek i budowanie wzajemnych relacji. Wieczorne spotkania, rozmowy oraz codzienne słowo biskupa Andrzeja Czai pomagały jeszcze głębiej przeżywać pielgrzymkę jako czas formacji i odkrywania własnego powołania do dawania świadectwa o Chrystusie w codziennym życiu. Ważnym elementem każdego dnia był wspólny czas spędzony w autokarze, podczas którego modliliśmy się Liturgią Godzin, odmawialiśmy różaniec, a bp Andrzej podejmował kolejne rozważania i dzielił się refleksją nad wiarą oraz współczesnymi wyzwaniami chrześcijańskiego życia. Wspólnie wsłuchiwaliśmy się również w lekturę książki Petera Seewalda „Odkrywanie wieczności. To, co najlepsze, dopiero przed nami”. Rozważania autora o śmierci, przemijaniu i chrześcijańskiej nadziei życia wiecznego pomagały spojrzeć na kres ziemskiego życia w perspektywie spotkania z Bogiem.

Kolejne dni pielgrzymki prowadziły przez Didymę, Milet i Priene – miasta, które przed dwoma tysiącami lat należały do najważniejszych ośrodków świata greckiego i rzymskiego. Monumentalne świątynie, antyczne teatry oraz pozostałości dawnych ulic przypominały, że właśnie w takim świecie rodziły się pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Szczególnym miejscem okazał się zachwycający Stambuł, dawne Bizancjum i Konstantynopol. Wizyta w Błękitnym Meczecie, monumentalna Hagia Sophia, Hipodrom oraz Wielki Bazar ukazały niezwykłe bogactwo kultur spotykających się na styku Europy i Azji. Ważnym wydarzeniem była Eucharystia sprawowana na terenie dawnego Chalcedonu, miejsca Soboru Chalcedońskiego z 451 roku, który odegrał fundamentalną rolę w kształtowaniu nauki Kościoła o osobie Jezusa Chrystusa. Zwieńczeniem był rejs po Bosforze, pozwalający jednocześnie podziwiać europejską i azjatycką panoramę miasta.
Po opuszczeniu Turcji pielgrzymi ponownie przekroczyli granicę Bułgarii. W Burgas uczestniczyli we Mszy Świętej i wysłuchali kolejnej konferencji biskupa Andrzeja Czai poświęconej potrzebie nieustannej formacji chrześcijańskiej. Następnie odwiedzili wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Nessebar, którego liczne świątynie i pozostałości dawnych fortyfikacji przypominają o ponad dwóch tysiącach lat historii. Kolejnym przystankiem była Varna, jedno z najważniejszych miast nad Morzem Czarnym. Ostatni etap pielgrzymki prowadził przez Rumunię. W Bukareszcie uczestnicy poznawali zarówno prawosławne dziedzictwo duchowe, jak i monumentalne budowle współczesności. Niezapomnianych emocji dostarczył przejazd słynną Trasą Transfogaraską, uznawaną za jedną z najpiękniejszych dróg górskich Europy. Malownicze krajobrazy Karpat oraz możliwość obserwowania niedźwiedzi w ich naturalnym środowisku były wyjątkowym zwieńczeniem podróży. Ostatnim odwiedzonym miastem było Sibiu, zachwycające średniowieczną architekturą i atmosferą. Jak co roku, podczas ostatniego dnia wszyscy uczestnicy założyli pamiątkowe koszulki „W górę serca”, a biskup Andrzej wręczył każdemu pamiątkowy dyplom z pasterskim błogosławieństwem. Wspólna Eucharystia, chwila podsumowania oraz dziękczynienia za przeżyte dni wyśpiewanego w uroczystym „Te Deum” stały się symbolicznym zakończeniem pielgrzymiego szlaku.

Tegoroczna pielgrzymka była nie tylko podróżą przez trzy kraje, ale przede wszystkim rekolekcjami w drodze. Każdego dnia uczestnicy odkrywali miejsca, w których przed dwoma tysiącami lat rozbrzmiewała Ewangelia, umacniali swoją wiarę podczas wspólnej modlitwy oraz doświadczali piękna Kościoła powszechnego. Czas spędzony razem – podczas Eucharystii, modlitwy, rozmów i wspólnej lektury poświęconej chrześcijańskiej nadziei życia wiecznego – pozostawił w sercach uczestników głębokie przekonanie, że pielgrzymowanie jest nie tylko drogą do świętych miejsc, ale także drogą ku głębszemu spotkaniu z Bogiem. Powrócili do swoich domów bogatsi nie tylko o wspomnienia niezwykłych miejsc i zachwycających krajobrazów, ale przede wszystkim o doświadczenie wspólnoty, modlitwy oraz spotkania z żywą historią chrześcijaństwa. Ta pielgrzymka pozostanie dla wielu z nich inspiracją do jeszcze odważniejszego świadczenia o Chrystusie w codziennym życiu i pracy.


Poniżej świadectwo Uczestniczki pielgrzymki.

"Zazwyczaj jest tak, że zanim wyruszę w podróż, muszę mieć wszystko poukładane i oswojone. Sprawdzam miejsca na mapie, czytam o miejscach, do których się wybieram, sprawdzam trasy i mentalnie pakuję walizkę na długo przed wyjazdem. Lubię wiedzieć, dokąd jadę. W tym roku było jednak inaczej. Z powodu trudnych i niepewnych okoliczności rodzinnych długo nie miałam pewności, czy w ogóle będę mogła wziąć udział w tej pielgrzymce. Żeby oszczędzić sobie ewentualnego rozczarowania, chyba podświadomie podjęłam decyzję: nie nastawiam się. Nie zaglądałam do przewodników, nie googlowałam, pominęłam mój tradycyjny zestaw przygotowań.
Z perspektywy czasu widzę, jak ważnym i ożywczym doświadczeniem okazał się ten brak planu. Paradoksalnie to wewnętrzne „nieprzygotowanie” otworzyło we mnie przestrzeń na głębokie przeżywanie każdego dnia. Kiedy nie masz oczekiwań, pozwalasz, by rzeczywistość cię obdarowywała. Zaskakiwały mnie miejsca – fascynująca architektura i przyroda, bogata historia wczesnego chrześcijaństwa, stanie w miejscach, gdzie do wspólnot pisali Apostołowie, przestało być czystą teorią, a stało się namacalnym dotknięciem korzeni naszej wiary.
Jednak tym, co najmocniej kształtowało ten czas, była warstwa duchowa wyznaczana przez hasło wyjazdu: „Uczniowie-Misjonarze”. Doskonale wpleciona przez biskupa Andrzeja w trasę pielgrzymki z jej niezwykłą historią. Przewodnictwo biskupa Czai dało tej podróży wyjątkowy wymiar: codzienna Eucharystia i głoszone Słowo Boże stawały się centrum każdego dnia. Słowa biskupa trafiały wprost w serce – konkretnie, ale z niezwykłą duszpasterską wrażliwością i odniesieniem do naszej codzienności. Głębokie treści towarzyszyły nam nie tylko przy ołtarzu. Biskup dzielił się refleksją także w drodze, sprawiając, że czas spędzony w autokarze stawał się przedłużeniem rekolekcji. Ta pielgrzymka przypomniała nam o czymś ważnym: zanim wyjdziemy do innych jako misjonarze – w szkołach, w naszych środowiskach i rodzinach – musimy najpierw sami usiąść u stóp Mistrza jako uczniowie.
Wróciłam z tej drogi nie tylko ze wspomnieniem wspaniałych zabytków i krajobrazów oraz z koszulką „W górę serca”, ale przede wszystkim z pewnego rodzaju przynagleniem: do zatrzymania się przy tym, co naprawdę kluczowe, do głębszej refleksji nad własną relacją z Bogiem, do „przewietrzenia” własnej codzienności, uporządkowania priorytetów. Okazało się też, że czasem warto wypuścić kontrolę z rąk, by pozwolić Bogu prowadzić się krok po kroku i dawać się Mu codziennie na nowo zaskakiwać. Choć to dla mnie trudne, czasem trzeba zrezygnować z pędu i potrzeby trzymania wszystkiego w rękach, by postawić Boga na pierwszym miejscu".