Logowanie

77 44 32 133
77 44 32 103
77 44 32 105
katecheta@diecezja.opole.pl

 

 

 

 

EWANGELIA

(Łk 24,46-53)

Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce pobłogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

DOBRE SŁOWO

Bóg mnie błogosławi

DZIELENIE

Dzisiaj Jezus żegna się ze mną. Dlaczego to pożegnanie jest takie inne od tych, które doświadczam w życiu? Gdy bliska osoba wyjeżdża w daleką podróż, odczuwam smutek, tęsknotę i żal. Gdy ktoś umiera, podczas pogrzebu płaczę, odczuwając często strach przed nieznanym.
Jezusa odejście wygląda zupełnie inaczej. Odchodząc wyposaża uczniów w dary, podkreślając ich siłę i wytrzymałość. Błogosławi ich, a oni są mu posłuszni. Uczniowie odczuwali radość, bo wiedzieli że już nigdy nie będą sami.
Dzisiejsze czytanie pokazuje mi jaka mam być. Po pierwsze – idąc po śladach Jezusa – mam innych błogosławić. Mam im dobrze życzyć. Czy to wchodząc w nowe środowisko, czy z niego odchodząc - mam za spotkanie z drugim człowiekiem odpłacać dobrym słowem, życzliwością i miłością. Czasem zdarzyć się może, że z takiego spotkania wyjdę poraniona. Wtedy jeszcze bardziej powinnam mieć przed oczami poranionego i zdradzonego również przez najbliższych swoich uczniów Jezusa, który nie wypomina, nie moralizuje, nie marszczy brwi lecz podnosi swoje ręce w geście błogosławieństwa.
Po drugie – naśladując Apostołów - mam zaufać Bogu, tak bezgranicznie. Następnie przyjąć dary, głosić dobrą nowinę i  nie przestawać modlić się.
Dlaczego Apostołowie nie przeżywali pożegnania z Jezusem tak jak często pożegnania ja przeżywam? Ponieważ tak naprawdę z Jezusem oni się nie rozstali. Nie zostali przez Pana opuszczeni, stojąc bezradnie ze świadomością, że właśnie nastał koniec tego wszystkiego czym do tej pory żyli. Nie stali, ale ruszyli w dalszą drogę – oddając Jezusowi pokłon poszli do Jeruzalem, mając Go nadal w swoim sercu. A nawet więcej – ruszyli oczekując spełnienia obietnicy – przyobleczenia w moc Ducha Świętego. Czy więc było to pożegnanie? Czy świadomość, że zyskuję jeszcze większy, jeszcze głębszy kontakt z Bogiem może być przeżywaniem straty i smutkiem rozstania?
Apostołowie ruszyli w stronę Jeruzalem, bo według Pisma począwszy od tego miejsca miała być światu głoszona dobra nowina, nawrócenie i odpuszczenie grzechów. To była ich misja. Jeśli więc ich Chrystus błogosławił, to i oni wyruszyli w świat z błogosławieństwem na ustach. I to jest również moje zadanie. Ja w swoim zaślepieniu i egoizmie mogę opuścić Boga, ale jeśli sobie uświadomię, że Jezus tak bardzo mnie ukochał, że On nie jest w stanie mnie opuścić, to odkrywając tę prawdę tak jak Apostołowie pójdę w świat w radością w sercu, uwielbieniem, a przede wszystkim z błogosławieństwem na ustach.

MODLITWA

Dziękuję Ci Jezu za to, że rozstając się z Apostołami, nie odszedłeś. Dziękuję, że zostałeś ukryty w białej hostii, a nadto że codziennie spotykam Cię w sercach innych ludzi. I proszę, daj mi siłę, bym nawet w chwilach doświadczania bólu umiała dobrze życzyć każdemu człowiekowi.

AUTOR

Małgorzata Chalińska | Opole